***
Zamknęłam z impetem drzwi do swojego pokoju i osunęłam się po nich, czując nieuniknione łzy.
- Wytrzymaj, wytrzymaj, wytrzymaj, wytrzymaj!- dukałam pod nosem, kiedy poczułam wilgoć na policzkach- Mam dosyć.
Znowu ją zawiodłam. Dajcie mi wszyscy święty spokój!
***
Weszłam do szkoły, gdzie przy szafkach znajdowała się już Kiriko, próbująca założyć sobie buta.
- Ami-chan! I jak, twoja mama była bardzo zła? Bardzo się spóźniłaś?
- Spóźniłam się pół godziny, i tak, to była masakra. Greg się wkurzył i odwołał zajęcia, a mama cały czas krzyczała - oszczędzę Ci, co mówiła - Kiedy wreszcie przestała, tak po prostu się na mnie obraziła, czy nazywaj to jak chcesz, po prostu jest oschła i...ugh. Musiałam nawet pomylić autobusy...
- Jak to pomyliłaś autobusy? Ami-chan, to moja wina prawda? Zaakceptowałam to, że nie masz dla mnie czasu, pogodziłam się z tym, a zaraz po tym wyciągnęłam Cię, przepraszam! - złożyła ręcę, tak samo jak do modlitwy i zaczęła pochylać się przede mną. Raz, drugi, trzeci...
- Kiriko, przestań proszę. Skupiamy na sobie uwagę! A poza tym, nie masz za co przepraszać, to ja cię wyciągnęłam.- zmieniłam buty i powędrowałam do klasy. Nie chciałam już rozmawiać na temat mojej matki, która wczoraj pierwszy raz mnie uderzyła. Zaczęła później żałośnie przepraszać, była przerażona, ale nie miało to dla mnie żadnego znaczenia. Od razu pobiegłam do swojego pokoju, nie spoglądając na nią. Jeśli kiedykolwiek pomyślała o tym, że mnie traci, tak, miała rację. Kiedy szłam, trzy nieznajome mi osoby powiedziały mi 'cześć', a od jednej dostałam nawet czekoladki, na co Kiriko przewróciła oczami. Mimo wszystko, byłam całkiem popularna w tej szkole, jednak ja od pewnego czasu trzymałam się tylko z Kiriko. Może dlatego, że próbowałam być słodka, jak tylko potrafiłam? Nie potrzebowałam fałszywych znajomości, chociaż nie mogłam powiedzieć, że nie sprawiało mi to przyjemności, taki malusi fejm. Byłam trochę niższa od Kiriko, wyglądałam bardziej dziecięco. Ona za to miała urodę poważniejszą i dojrzalszą. Nie wiedziałam, dlaczego na nią nikt nie chce zwrócić uwagi. Skończyłam moje głębokie refleksje, kiedy stanęłam przed drzwiami od klasy. I nagle coś sobie uświadomiłam. On tam jest! Osoba, która wczoraj mnie sobą oczarowała, jest w środku. Jak mogłam być do tej pory taka beztroska? Jak mam się zachować, kiedy wejdę? Widział mnie, a może ja powinnam się go spytać, co tam robił, dlaczego tam był? Mam być bezpośrednia, a może zmusić go w jakiś sposób do powiedzenia mi...chciałam wiedzieć wszystko! Od wydarzenia w DWU nie miałam nawet czasu pomyśleć, co powinnam zrobić w pierwszej kolejności. Jednak skłamię, jeśli powiem, że nie myślałam o tym chłopaku. Było to coś w stylu 'ratuj mnie', wczoraj naprawdę byłam bezsilna.
Chciałam, żeby przyszedł i sprawił, żebym czuła się tak, jak wtedy, kiedy widziałam jak tańczy. Chciałam zapomnieć o mamie. Nagle Kiriko popchnęła mnie, co sprawiło, że znalazłam się w środku klasy. Weszłam!
***
Weszła.
***
Automatycznie spojrzałam na ławkę, gdzie zawsze siedział Chika.
***
Spojrzała w moją stronę, co potwierdziło hipotezę. Ta kretynka mnie wczoraj rozpoznała! Co je tam w ogóle przywiało?! Jak mnie znalazły, śledziły mnie?! W tej chwili, nie, tak naprawdę to pierwszy raz w tej szkole nie miałem pojęcia, co zrobić. Nie mogłem pozwolić na spieprzenie mojego idealnego planu.
***
Spojrzał na okno i wydawało mi się, jakby nad czymś intensywnie myślał. A więc on jednak wie o tym, że byłam wczoraj w tym studiu?!
- Hej, Ami. Co tak stoisz?- zapytała...Sawako? Tak, to jej imię. Często z nią gadałam, zanim pojawiła się Kiriko.- Wszyscy się na Ciebie patrzą, stanęłaś przed tablicą i gapisz się na Mitsuo. Podoba Ci się? To niemożliwe! - ciszej! Powiedziała to zdecydowanie za głośno, co zwróciło uwagę wszystkich - dosłownie wszystkich. Spojrzałam na kolesia, który był głównym tematem zdarzenia. Obserwował całą sytuację z tą swoją miną oznaczającą jedno, wielkie, gówniane nic. Serio, nie rusza cię ta sytuacja, ty palancie?!
- Przepraszam Rikosuke-san, ale dlaczego sądzisz, że to niemożliwe?- spytałam, uważając, że każdy może znaleźć osobę, która go pokocha. Byłam zirytowana obojętnością Chiki. Chciałam, żeby pokazał mi swoje prawdziwe emocje.
- Jak to dlaczego? Czy ty kiedykolwiek przyjrzałaś się dokładnie jego twarzy?! Czy jest coś w jego charakterze wartego jakiegokolwiek zainteresowania?- złapała mnie za ramiona i zaczęła mną trząść, jakby chciała mi wybić z głowy jakiś bezsensowny pomysł. Kompletnie nie rozumiałam, dlaczego była taka wściekła. Patrzyłam się na nią totalnie zaskoczona.- Odpowiedź mi! Czy kiedykolwiek się do niego odezwałaś? Czy spojrzałaś mu prosto w oczy?- popchnęła mnie na ścianę.- To dlatego to niemożliwe, zakochiwanie się w nim jest kompletnie bez sensu! Jeśli myślisz inaczej, to nie wiesz co to miłość!- podeszła do mnie szybkim krokiem i uderzyła w twarz. Dokładnie tak samo, jak moja mama. Wszystko trwało kilka sekund. Usłyszałam kilka jej koleżanek, które próbowały ją jakoś uspokoić. Pewnie myślały sobie coś w stylu 'co w nią wstąpiło?'. Ja nie. A co mnie to? Policzek piekł mnie identycznie, jak wczoraj. Może nawet bardziej. Skuliłam głowę i dotknęłam dłonią twarzy. 'Wytrzymaj, wytrzymaj!'.
- Odpowiedź mi, odpowiedź mi, bo znowu cię uderzę!- dziewczyny złapały ją za ramiona, ale szybko je odtrąciła. Nie rozumiałam sytuacji. Patrzę się chwilę na jakiegoś gościa, po czym jakaś dziewczyna zaczyna mnie za to bić.
- Co ty możesz wiedzieć...co ty możesz wiedzieć i o mnie i o nim?! Dlaczego jesteś taka wkurzona, chłopak cię rzucił?! Nie dam się pobić, zleję ci mordę, że siebie w lustrze nie poznasz, idiotko! Tylko podejdź!- sama nie wiedziałam, co mówię. Po prostu miałam dość. Miałam dość podpasowywania się ludziom i sytuacjom. Coś we mnie pękło. Tekst, którego nie mogłam użyć przeciwko mamie, trafił na nią. Cały mój bulwers, złe myśli i momenty załamania. Mimo wszystko, Sawako miała pecha.
- I tak! Spojrzałam w jego ogromne, czarne oczy nawet dwa razy!- wykrzyczałam przez łzy i upadłam na kolana, zapłakując się na śmierć. Kiriko momentalnie uklękła i objęła mnie.
- Nie wiedziałam, że umiesz być taka stanowcza, Ami-chan. Po prostu wstań i bądź taka wspaniała jak przed chwilą, dobrze?- wyszeptała i uśmiechnęła się najpiękniejszym uśmiechem na świecie.
- Ja...- sama nie wiedziałam, co chciałam wydukać kiedy ktoś nagle chwycił mnie mocno w pasie i przerzucił przez...ramiona? Poczułam zapach wanilii. Chika?
Niosąc mnie wybiegł z hukiem z klasy i zaczął się rozglądać, przypuszczam, że po to, żeby ogarnąć, gdzie jest najmniej ludzi. No tak, sensacja tygodnia. Właśnie się z kimś pokłóciłam i sama nie wiedziałam nawet, o co. Co sprawiło, że moje trzy-sekundowe obserwowanie jakiegoś chłopaka ją tak zdenerwowało? Przypadek jeden na milion. Momentalnie poczułam falę zdenerwowania.
- Puszczaj mnie! Puszczaj mnie, kretynie!- zaczęłam okładać go pięściami. Nawet nie zdawałam sobie sprawy, że go przezwałam. Zatraciłam swoją dotychczasową kulturę, mój urok, który utrzymywałam, prysł.
- Zostaw mój tyłek, kretynko!
- Jak mnie nazwałeś?
- Zapomniałem dodać, że zajebiście ciężką!
I właśnie zdałam sobie z czegoś sprawę. Wyniósł mnie ze szkoły w momencie, kiedy usłyszałam dzwonek na lekcję. Nie miałam swojej torby ani butów na zmianę. Po prostu zamknęłam oczy i zdałam się na niego. Zaniesiesz mnie do miejsca, gdzie znajdę szczęście?

