- Nie! Ami, nie i koniec kropka!
- Już wiecej Cię o nic nie poproszę, tylko ten jeden raz..
- Dziecko, zdajesz sobie sprawę z wagi tego konkursu? Tej uroczystości? Musisz ćwiczyć, przynajmniej teraz, jak już wygrasz, dostaniesz trochę luzu. Nie możesz przekładać zajęć, kiedy ci się żywnie podoba.
- Kiedy mi się żywnie podoba? Tylko ra...! A jeśli przesunęłabyś je tylko o godzinę? Tylko jutro, obiecuję, bardzo mi zależy na tym spotkaniu!
- A tak w ogóle, to gdzie ty chcesz iść?
- Do biblioteki, pomogę koleżance przy zmianie. Naprawdę mi na tym zależy. - mama nie chciała ustąpić, jednak wiedziałam, że to tylko kwestia czasu.
- Okej.
- Dzięki! - podskoczyłam uradowana i zaczęłam wbiegać po schodach.
- Hej, czekaj! Jeśli to tylko godzina, mogę się zgodzić, ale wtedy wrócisz późno do domu. I nawet nie wiem, czy Greg na to przystanie! Te treningi to nie zabawa!
- Nie nazywaj go jego imieniem!
- Jasne, jasne..- powiedziała pod nosem i powędrowała do salonu. Wskoczyłam do swojego pokoju, chwyciłam telefon i wybrałam numer.
- Halo?
- Tu Ami. Operacja 'przekonaj matkę' się powiodła. Jutro wyruszamy na misję 'odkryj kruka'. Ale mam tylko godzinę!
- Jej! Ale dlaczego kruka?
- Emm...sama nie wiem...
- Godzina wystarczy! Mam nadzieję, obgadamy wszystko w szkole!
***
Siedziałam przy ławce, odliczając minuty. Byłam taka podekscytowana pierwszym wyjściem z kimś po szkole w tym roku! Mimo, że miałam niecałe czterdzieści minut, odliczając dojazd do studia, naprawdę nie mogłam się doczekać! Gdy lekcje się skończyły, zbiegłam na dół i zmieniłam buty.
- Ami-chan, czekaj!
- Proszę, pośpiesz się, nasz obiekt już wyszedł!
- Mitsuo-san? Jeśli go zgubimy, wszystko przepadnie. To nasze pierwsze wspólne wyjście! Nie dość, że emocjonujące, to jeszcze mamy cel, tak? Chcę, tak bardzo chcę, żeby wszystko się udało. Ledwo przełożyłaś zajęcia, prawda? To się więcej może nie powtórzyć. Naprawdę cenię sobie nasz wspólnie spędzony czas! - momentalnie moje policzki zaczęły się palić.
- Ale co my miałyśmy robić? -zapytała mnie i sama się zaczęłam zastanawiać, co było naszym powodem wyjścia.
- No jak to co..Chika!
- Hę? Co, co, co?! Gdzie on jest?!- zaczęłyśmy się rozglądać po spustoszałym korytarzu.
- Szybko, biegiem!- złapałam ją za rękę i wybiegłyśmy ze szkoły.
- Czekaj, bo mi peruka spadnie! Musiałam sobie zrobić koka! -chwyciła mocno swoją głowę. - Gdzie my w ogóle biegniemy?
- W stronę DWU! Jeśli on szedł, a my pobiegniemy, dogonimy go! Misja 'odkrycie kruka' się zaczyna! Odgłos kruka!
- Głupia jesteś! -zaczęła się chichrać i nawet ja, mimowolnie, uniosłam kąciki ust. Wyglądała tak pięknie, kiedy się śmiała. Biegłyśmy jeszcze z około 2 minuty, kiedy zauważyłam nasz obiekt stojący na przystanku.
- Ej, patrz, to on! Szybko, w krzaki!- zarządziłam.
- W krzak...?! Chodź za budynek!- pociągnęła mnie za rękaw.
- Ami-chan, co robimy? Jeśli podejdziemy bliżej, może nas zauważyć. Ale musimy jechać tym samym autobusem. Dlaczego to nie pociąg?!- powiedziała z bulwersem.
- Nie wiem...hej, mam pomysł! Jest kilka procent szans, że się uda, stój tutaj i go obserwuj!- pobiegłam do najbliższego sklepu z ciuchami i kupiłam kolorowe koszulki. Biegłam najszybciej jak mogłam, czułam adrenalinę. Jakie to było super uczucie.
- Jestem, długo mnie nie było? Masz niebieską.
- Ze trzy minuty...nadal tam stoi..skąd miałaś kasę?
- Załóż, przynajmniej trochę zakryje mundurek. - skarciłam się w duchu, za to, że nic nie przygotowałam, mając zamiar kogoś śledzić.
- OK, później Ci oddam.
- Nie musisz, to pamiątka naszego wyjścia!- spojrzała na mnie zaskoczona. - Chodź, autobus się zbliża, musimy niezauważalnie wejść.
- Mam bilety w portfelu.
- Nawet o tym nie pomyślałam! - zaśmiałam się, podążając za naszym celem. Jechałyśmy około pieć minut, a gdy wyszłyśmy, ledwo odnalazłyśmy obiekt wśród tłumu.
- Hej...a tak w ogóle, to jak masz na imię? -zapytałam moją towarzyszkę, zdawszy sobie w autobusie sprawę, że tego nie wiem. Jednak ona zatrzymała się, upuściła torbę i spojrzała na mnie zdziwionym wzrokiem.
- Co?! Mówisz, że nie wiesz, jak mam na imię?!- wydarła się, a nasz obiekt momentalnie zaczął się rozglądać.
- Hej!- zakryłam jej twarz i pociągnęłam za sobą, chowając się za drzewem.
- Została tam twoja torba!
- Jak możesz tego nie wiedzieć! Jesteś przypadkiem jednym na milion!- nie rozumiałam jej złości.
- Jak miałam to wiedzieć, nigdy o tym nie wspominałaś. Przepraszam!
- No, ale..ale...ugh! No nie wiem jak, ale no...Przestań przepraszać!- zarumieniła się- Jestem Mashima Kiriko. I zawiodłam się na tobie, Noboru Ami! Kurde, szybko, bo to już blisko!
- Kir..iko?! Kiriko, czekaj!
- I od razu walisz imieniem, co?
- Mashima-san?
- Kiriko może być!- nadal nie rozumiałam jej bulwersu, ale widziałam, że lekko się uśmiechnęła po moich słowach. Po jakiś trzech minutach drogi zauważyłyśmy, jak nasz cel wchodzi do studia.
- Wow! A więc to prawda? Ale co on tam robi?- jej oczy zajaśniały, patrząc na zmieniający kolory szyld DWU.
- Zaraz się dowiemy.
- Hej, jak masz zamiar tam wejść?
- Powiemy, że przyszłyśmy kogoś odebrać, myśl.
- Wtedy odeślą nas do grupy dla dzieciaków.
- A my niezauważalnie przejdziemy...zresztą sama nie wiem, gdzie.
- A jeśli Mitsuo-san przyszedł tutaj, żeby kogoś odebrać, albo z kimś się spotkać?
- Musimy odkryć ten powód. Nie będę mogła dzisiaj zasnąć, jeśli się nie dowiem!
- Dlaczego Cię to tak bardzo interesuje? Nawet go nie znasz!
- Sama nie wiem! Ale te studio to spełnienie moich marzeń. Jeśli jest chociaż najmniejsza szansa, że tutaj tańczy, muszę, po prostu muszę to wiedzieć. Sama nie wiem, dlaczego, ale w ten sposób się czuję.
- Wiesz, że powinnaś zaraz jechać na trening? Twoja mama bedzie zła!
- Dlatego musimy się pośpieszyć.- chwyciłam ją za dłoń i weszłyśmy do budynku, w którym chłopak znalazł się już jakieś trzy minuty temu. Kompletnie nie wiedziałam, gdzie mógł iść, dlatego podeszłyśmy do informacji.
- Przepraszam, czy mogłaby pani udzielić nam informacji, gdzie możemy znaleźć Mitsuo Chikę?- Kiriko zapytała, a ja miałam nadzieję, że to nie jest prywatne.
- Są panie z rodziny?
- Emm..- Kiriko się zawahała, więc musiałam ratować sytuację.
- Tak, jesteśmy siostrami, a on zostawił w domu coś naprawdę bardzo ważnego.
- Możecie to zostawić tut..
- Nie możemy!- zaprzeczyłam, zniecierpliwiona mijającymi minutami- To jest bardzo drogocenne i...damy mu to i już nas nie ma!- byłam zdeterminowana, chciałam tylko zobaczyć, nic więcej. Babka spojrzała na nas groźnie i zaczęła czegoś szukać w komputerze.
- Jego grupa niedługo zacznie zajęcia, są teraz w sali 28 na drugim piętrze, prawdopodobnie rozciągają się, przebierają, ćwiczą układ, ogólnie przygotowują.- a więc to prawda, on tu tańczy. 'Chcę zobaczyć'- natychmiast pomyślałam. Weszłyśmy do windy i w ciągu minuty znalazłyśmy się pod salą 28.
-I co, masz zamiar tak tam wejść? Tak po prostu? A co jeśli nas zauważy? Co powie jutro w szkole?
- Nie obchodzi mnie, co będzie jutro.- widziałam, że Kiriko zdziwiła się na moje słowa. Powiedziałam to przecież stanowczo i zdecydowanie otworzyłam drzwi. I wtedy to zobaczyłam. Wszyscy tańczyli, nawet nas nie zauważając. Stali bokiem do nas, przed ogromnym lustrem. Nawet gdy odwracali się w naszą stronę, nie zwracali uwagi. Ich ruchy były takie precyzyjne i uzupełniały się z muzyką. Zaparło mi wdech w piersiach. To wyglądało tak super, tak samo, jak w tych wszystkich teledyskach! Połączenie azjatyckiego k-popu, hip hopu i break dance. Wszystko spadło na drugi plan, trening, na który byłam spóźniona, mama, która musiała być bardzo zła, egzaminy semestralne, które miałam pisać za trzy dni i nic nie umiałam. Cały stres, ból, zmartwienia. Tylko oni. Nagle ludzie rozeszli się we wszystkie strony i w środku została tylko jedna osoba, która skoczyła na głowę i zaczęła się na niej kręcić.
- Chi...ka?- nie wiedziałam dlaczego, ale ten człowiek miał coś w sobie z tego kujona z naszej klasy. Nie wygląd, nie ruchy, ale jednak coś. I nagle zdałam sobie sprawę z tego, że to jego śledziłyśmy! To on tu wchodził, a ja razem z Kiriko za nim podążałyśmy! I nagle pomyślałam o czymś, co wydawało się bardziej nieprawdopodobne, że zdam te żałosne testy. 'To on?' To niemożliwe! Nie ma na świecie osoby, która ma takie dwa odmienne wcielenia! Natychmiast zaczęłam się rozglądać po po reszcie sali, ale nikt nie przypominał mi go tak bardzo, jak ten człowiek. Ale przecież musiał gdzieś tu być. Nie rozpłynął się! Może wyszedł do łazienki? Ale w takim razie, dlaczego zaczęli tańczyć bez niego? Zaczęłam obserwować tą osobę. I wyglądała tak niesamowicie, tańcząc ten układ. Miałam ochotę wbiec do nich wszystkich i też zacząć się ruszać do muzyki, chciałam zwrócić na siebie uwagę tego tajemniczego chłopaka, ale jednak się rozmyśliłam, zdając sobie sprawę, że to by oznaczało koniec jego tańca. 'Mój nowy idol! Ale super! Skoczył! Zrobił obrót, ale extra! Jak przepięknie.' - tyle różnych myśli przewijało mi się przez głowę, mimo, że cały czas stałam w miejscu.
'To on'- pomyślałam, gdy Kiriko zaciągnęła mnie do ucieczki.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz