- Mamuś, proszę!
- Nie! Ami, nie i koniec kropka!
- Już wiecej Cię o nic nie poproszę, tylko ten jeden raz..
- Dziecko, zdajesz sobie sprawę z wagi tego konkursu? Tej uroczystości? Musisz ćwiczyć, przynajmniej teraz, jak już wygrasz, dostaniesz trochę luzu. Nie możesz przekładać zajęć, kiedy ci się żywnie podoba.
- Kiedy mi się żywnie podoba? Tylko ra...! A jeśli przesunęłabyś je tylko o godzinę? Tylko jutro, obiecuję, bardzo mi zależy na tym spotkaniu!
- A tak w ogóle, to gdzie ty chcesz iść?
- Do biblioteki, pomogę koleżance przy zmianie. Naprawdę mi na tym zależy. - mama nie chciała ustąpić, jednak wiedziałam, że to tylko kwestia czasu.
- Okej.
- Dzięki! - podskoczyłam uradowana i zaczęłam wbiegać po schodach.
- Hej, czekaj! Jeśli to tylko godzina, mogę się zgodzić, ale wtedy wrócisz późno do domu. I nawet nie wiem, czy Greg na to przystanie! Te treningi to nie zabawa!
- Nie nazywaj go jego imieniem!
- Jasne, jasne..- powiedziała pod nosem i powędrowała do salonu. Wskoczyłam do swojego pokoju, chwyciłam telefon i wybrałam numer.
- Halo?
- Tu Ami. Operacja 'przekonaj matkę' się powiodła. Jutro wyruszamy na misję 'odkryj kruka'. Ale mam tylko godzinę!
- Jej! Ale dlaczego kruka?
- Emm...sama nie wiem...
- Godzina wystarczy! Mam nadzieję, obgadamy wszystko w szkole!
***
Siedziałam przy ławce, odliczając minuty. Byłam taka podekscytowana pierwszym wyjściem z kimś po szkole w tym roku! Mimo, że miałam niecałe czterdzieści minut, odliczając dojazd do studia, naprawdę nie mogłam się doczekać! Gdy lekcje się skończyły, zbiegłam na dół i zmieniłam buty.
- Ami-chan, czekaj!
- Proszę, pośpiesz się, nasz obiekt już wyszedł!
- Mitsuo-san? Jeśli go zgubimy, wszystko przepadnie. To nasze pierwsze wspólne wyjście! Nie dość, że emocjonujące, to jeszcze mamy cel, tak? Chcę, tak bardzo chcę, żeby wszystko się udało. Ledwo przełożyłaś zajęcia, prawda? To się więcej może nie powtórzyć. Naprawdę cenię sobie nasz wspólnie spędzony czas! - momentalnie moje policzki zaczęły się palić.
- Ale co my miałyśmy robić? -zapytała mnie i sama się zaczęłam zastanawiać, co było naszym powodem wyjścia.
- No jak to co..Chika!
- Hę? Co, co, co?! Gdzie on jest?!- zaczęłyśmy się rozglądać po spustoszałym korytarzu.
- Szybko, biegiem!- złapałam ją za rękę i wybiegłyśmy ze szkoły.
- Czekaj, bo mi peruka spadnie! Musiałam sobie zrobić koka! -chwyciła mocno swoją głowę. - Gdzie my w ogóle biegniemy?
- W stronę DWU! Jeśli on szedł, a my pobiegniemy, dogonimy go! Misja 'odkrycie kruka' się zaczyna! Odgłos kruka!
- Głupia jesteś! -zaczęła się chichrać i nawet ja, mimowolnie, uniosłam kąciki ust. Wyglądała tak pięknie, kiedy się śmiała. Biegłyśmy jeszcze z około 2 minuty, kiedy zauważyłam nasz obiekt stojący na przystanku.
- Ej, patrz, to on! Szybko, w krzaki!- zarządziłam.
- W krzak...?! Chodź za budynek!- pociągnęła mnie za rękaw.
- Ami-chan, co robimy? Jeśli podejdziemy bliżej, może nas zauważyć. Ale musimy jechać tym samym autobusem. Dlaczego to nie pociąg?!- powiedziała z bulwersem.
- Nie wiem...hej, mam pomysł! Jest kilka procent szans, że się uda, stój tutaj i go obserwuj!- pobiegłam do najbliższego sklepu z ciuchami i kupiłam kolorowe koszulki. Biegłam najszybciej jak mogłam, czułam adrenalinę. Jakie to było super uczucie.
- Jestem, długo mnie nie było? Masz niebieską.
- Ze trzy minuty...nadal tam stoi..skąd miałaś kasę?
- Załóż, przynajmniej trochę zakryje mundurek. - skarciłam się w duchu, za to, że nic nie przygotowałam, mając zamiar kogoś śledzić.
- OK, później Ci oddam.
- Nie musisz, to pamiątka naszego wyjścia!- spojrzała na mnie zaskoczona. - Chodź, autobus się zbliża, musimy niezauważalnie wejść.
- Mam bilety w portfelu.
- Nawet o tym nie pomyślałam! - zaśmiałam się, podążając za naszym celem. Jechałyśmy około pieć minut, a gdy wyszłyśmy, ledwo odnalazłyśmy obiekt wśród tłumu.
- Hej...a tak w ogóle, to jak masz na imię? -zapytałam moją towarzyszkę, zdawszy sobie w autobusie sprawę, że tego nie wiem. Jednak ona zatrzymała się, upuściła torbę i spojrzała na mnie zdziwionym wzrokiem.
- Co?! Mówisz, że nie wiesz, jak mam na imię?!- wydarła się, a nasz obiekt momentalnie zaczął się rozglądać.
- Hej!- zakryłam jej twarz i pociągnęłam za sobą, chowając się za drzewem.
- Została tam twoja torba!
- Jak możesz tego nie wiedzieć! Jesteś przypadkiem jednym na milion!- nie rozumiałam jej złości.
- Jak miałam to wiedzieć, nigdy o tym nie wspominałaś. Przepraszam!
- No, ale..ale...ugh! No nie wiem jak, ale no...Przestań przepraszać!- zarumieniła się- Jestem Mashima Kiriko. I zawiodłam się na tobie, Noboru Ami! Kurde, szybko, bo to już blisko!
- Kir..iko?! Kiriko, czekaj!
- I od razu walisz imieniem, co?
- Mashima-san?
- Kiriko może być!- nadal nie rozumiałam jej bulwersu, ale widziałam, że lekko się uśmiechnęła po moich słowach. Po jakiś trzech minutach drogi zauważyłyśmy, jak nasz cel wchodzi do studia.
- Wow! A więc to prawda? Ale co on tam robi?- jej oczy zajaśniały, patrząc na zmieniający kolory szyld DWU.
- Zaraz się dowiemy.
- Hej, jak masz zamiar tam wejść?
- Powiemy, że przyszłyśmy kogoś odebrać, myśl.
- Wtedy odeślą nas do grupy dla dzieciaków.
- A my niezauważalnie przejdziemy...zresztą sama nie wiem, gdzie.
- A jeśli Mitsuo-san przyszedł tutaj, żeby kogoś odebrać, albo z kimś się spotkać?
- Musimy odkryć ten powód. Nie będę mogła dzisiaj zasnąć, jeśli się nie dowiem!
- Dlaczego Cię to tak bardzo interesuje? Nawet go nie znasz!
- Sama nie wiem! Ale te studio to spełnienie moich marzeń. Jeśli jest chociaż najmniejsza szansa, że tutaj tańczy, muszę, po prostu muszę to wiedzieć. Sama nie wiem, dlaczego, ale w ten sposób się czuję.
- Wiesz, że powinnaś zaraz jechać na trening? Twoja mama bedzie zła!
- Dlatego musimy się pośpieszyć.- chwyciłam ją za dłoń i weszłyśmy do budynku, w którym chłopak znalazł się już jakieś trzy minuty temu. Kompletnie nie wiedziałam, gdzie mógł iść, dlatego podeszłyśmy do informacji.
- Przepraszam, czy mogłaby pani udzielić nam informacji, gdzie możemy znaleźć Mitsuo Chikę?- Kiriko zapytała, a ja miałam nadzieję, że to nie jest prywatne.
- Są panie z rodziny?
- Emm..- Kiriko się zawahała, więc musiałam ratować sytuację.
- Tak, jesteśmy siostrami, a on zostawił w domu coś naprawdę bardzo ważnego.
- Możecie to zostawić tut..
- Nie możemy!- zaprzeczyłam, zniecierpliwiona mijającymi minutami- To jest bardzo drogocenne i...damy mu to i już nas nie ma!- byłam zdeterminowana, chciałam tylko zobaczyć, nic więcej. Babka spojrzała na nas groźnie i zaczęła czegoś szukać w komputerze.
- Jego grupa niedługo zacznie zajęcia, są teraz w sali 28 na drugim piętrze, prawdopodobnie rozciągają się, przebierają, ćwiczą układ, ogólnie przygotowują.- a więc to prawda, on tu tańczy. 'Chcę zobaczyć'- natychmiast pomyślałam. Weszłyśmy do windy i w ciągu minuty znalazłyśmy się pod salą 28.
-I co, masz zamiar tak tam wejść? Tak po prostu? A co jeśli nas zauważy? Co powie jutro w szkole?
- Nie obchodzi mnie, co będzie jutro.- widziałam, że Kiriko zdziwiła się na moje słowa. Powiedziałam to przecież stanowczo i zdecydowanie otworzyłam drzwi. I wtedy to zobaczyłam. Wszyscy tańczyli, nawet nas nie zauważając. Stali bokiem do nas, przed ogromnym lustrem. Nawet gdy odwracali się w naszą stronę, nie zwracali uwagi. Ich ruchy były takie precyzyjne i uzupełniały się z muzyką. Zaparło mi wdech w piersiach. To wyglądało tak super, tak samo, jak w tych wszystkich teledyskach! Połączenie azjatyckiego k-popu, hip hopu i break dance. Wszystko spadło na drugi plan, trening, na który byłam spóźniona, mama, która musiała być bardzo zła, egzaminy semestralne, które miałam pisać za trzy dni i nic nie umiałam. Cały stres, ból, zmartwienia. Tylko oni. Nagle ludzie rozeszli się we wszystkie strony i w środku została tylko jedna osoba, która skoczyła na głowę i zaczęła się na niej kręcić.
- Chi...ka?- nie wiedziałam dlaczego, ale ten człowiek miał coś w sobie z tego kujona z naszej klasy. Nie wygląd, nie ruchy, ale jednak coś. I nagle zdałam sobie sprawę z tego, że to jego śledziłyśmy! To on tu wchodził, a ja razem z Kiriko za nim podążałyśmy! I nagle pomyślałam o czymś, co wydawało się bardziej nieprawdopodobne, że zdam te żałosne testy. 'To on?' To niemożliwe! Nie ma na świecie osoby, która ma takie dwa odmienne wcielenia! Natychmiast zaczęłam się rozglądać po po reszcie sali, ale nikt nie przypominał mi go tak bardzo, jak ten człowiek. Ale przecież musiał gdzieś tu być. Nie rozpłynął się! Może wyszedł do łazienki? Ale w takim razie, dlaczego zaczęli tańczyć bez niego? Zaczęłam obserwować tą osobę. I wyglądała tak niesamowicie, tańcząc ten układ. Miałam ochotę wbiec do nich wszystkich i też zacząć się ruszać do muzyki, chciałam zwrócić na siebie uwagę tego tajemniczego chłopaka, ale jednak się rozmyśliłam, zdając sobie sprawę, że to by oznaczało koniec jego tańca. 'Mój nowy idol! Ale super! Skoczył! Zrobił obrót, ale extra! Jak przepięknie.' - tyle różnych myśli przewijało mi się przez głowę, mimo, że cały czas stałam w miejscu.

Wgapiałam się w nich, jak w obraz, który pragnęłam oglądać już zawsze. Tak naprawdę, wszyscy mogli zniknąć, ale pragnęłam obserwować tajemniczego chłopaka, który z taką pasją wykonywał tak niesamowicie nieziemskie ruchy. Na pewno nie z tej Ziemi. I tak bardzo mnie to denerwowało, kiedy inni go zasłaniali. 'Powinieneś być sławny, najsławniejszy na świecie, idioto!'- pomyślałam. I nagle...muzyka ucichła. Przestali się ruszać, wszyscy zdyszani i spoceni, ale na pewno bardzo, bardzo szczęśliwi. Ja nadal patrzyłam na tego chłopaka. Uśmiechnął się, gdy ktoś do niego podszedł i zaczął go chwalić, tak słodko i niewinnie, zamknął oczy i uniósł brwi, a ja pomyślałam, że to najpiękniejsza rzecz jaką kiedykolwiek zobaczyłam. Jego uśmiech. Podszedł do torby i wyciągnął z niej wodę. Nadal go obserwowałam, kiedy nagle...zadzwonił mój telefon. Wszyscy momentalnie odwrócili się w moją stronę, a ja zaczęłam panikować. Kiriko wyglądała jakby chciała uciec, a ja podzielając jej zdanie, chciałam tylko ostatni raz spojrzeć na nieznajomego. I nasze oczy się spotkały.
'To on'- pomyślałam, gdy Kiriko zaciągnęła mnie do ucieczki.
- Czekaj, mamuś!
- To ty się pośpiesz, Ami! Trzeba zdjąć z Ciebie miarę, a Ririko-san przyjmuje do 1700. Potem idziesz do studia na trening, dzisiaj będziesz miała zakładany make-up, bo trzeba Cię nagrać do filmiku z rezultatem. Rozciągałaś się rano?
- Tak.
- Po zajęciach przyjadę po Ciebie i możemy zajechać na jakiś koktajl po drodze, co Ty na to? - mama uśmiechnęła się łagodnie. Myślałam, że jedzie ze mną na trening.
- Mam lekcje do odrobienia. - powiedziałam, myśląc o tych wszystkich książkach, których jeszcze nie rozpakowałam. - Zbliżają się testy semestralne, słyszałam, że dziewczyny w mojej klasie poszły dzisiaj po szkole uczyć się w kafejce.
- Kochanie, postaraj się zdać, obojętne jaki wynik osiągniesz. Nie jesteś zwyczajną dziewczynką, masz ogromny talent i musisz się skupić tylko na nim. Jeśli wygrasz, ten konkurs, a potem jeszcze następne, będziesz zarabiała więcej pieniędzy, niż najlepiej się uczące osoby w szkole. Łapiesz?
- Tak.
- Wskakuj.- weszłam do windy i wcisnęłam guzik na siódme piętro, gdzie Ririko-san mieszkała, a jednocześnie miała studio krawieckie.
***
Minęły trzy miesiące, odkąd zaczęłam uczęszczać do nowej szkoły. Starałam się być miła dla wszystkich, zachowywałam się dziewczęco i słodko.
W szkole miałam kilka koleżanek, ale nazwałabym to raczej osobami, z którymi mogę porozmawiać. Nawet jeśli spytałyby się, czy gdzieś z nimi wyjdę, odpowiedziałabym, że nie mam czasu, więc to nigdy nie okaże się znajomością na większą skalę.
***
- Noboru-san, mogę Ci zająć chwilę? - zapytała dziewczyna, która odezwała się do mnie pierwszy raz od rozpoczęcia roku. Jej włosy były upięte w ogromnego koka, policzki miała okrąglutkie i zaróżowione, oczy duże, jasne, a ogółem była niska, tak samo jak ja. Pierwsze wrażenie - była naprawdę ładna.
- Pewnie! - uśmiechnęłam się i odeszłam od dziewczyn, z którymi gadałam wcześniej.
- Tak się zastanawiałam - powiedziała nieśmiało - Umm..
- Hm?
- Co ..- wreszcie podniosła głowę, a jej oczy niebezpiecznie się zaświeciły - Co ty robisz, że masz takie piękne, jasne, lśniące, zdrowe, śliczne włosy?! Każdy kosmyk wygląda tak puszyście, gdy patrzę na twoje włosy, zaczynają wydostawać się z nich gwiazdy. Widzę gwiazdy! - zaczęła się zbliżać.
- Hę?
- Bo wiesz, ja miałam kiedyś włosy do pasa, ale wpadłam pod wiatrak. Spanikowałam i zamiast poczekać na pomoc, która by je odcięła, wyrwałam je. Potem chciałam, żeby ta połowa szybko odrosła, więc kupywałam różne chemikalia, ale jeszcze bardziej je poniszczyłam. Głowa zaczęła mnie swędzieć, ale nie przejmowałam się tym zbytnio, dopóki nie zaczęła krwawić. Poszłam z mamą do lekarza, który bada głowy, jak mu tam było..hm..nie pamiętam zresztą, ale był nawet przystojny..
- Hej, czekaj..
- ..i on powiedział, że resztka włosów, która mi została jest bardzo poniszczona, skóra nabrała strupów i białych plam, które są niebezpieczne i trzeba będzie je obciąć do gołej skóry, by pozbyć się strupów, a pozatym głupio to wygląda, jak jestem pół łysa. Rozpłakałam się wtedy i uciekłam z domu na trzy dni, ale głowa mnie tak bardzo spędziała, że zaczęłam ją drapać i znowu krwawiła. Kiedy to zobaczyłam, przestraszyłam się i wróciłam. Okazało się, że nawet policja mnie szukała..
- Ej!
- ..a mama była baardzo wściekła, ale poszłyśmy do tego samego lekarza jeszcze raz, przypisał mi maść i specjalny szampon regenerujący, a potem poszłyśmy do fryzjera i..obciął mi włosy. - ta dziewczyna wypowiedziała ostatnią część ze łzami w oczach. Stała za blisko, przyparła mnie do ściany i nawet nie miałam gdzie uciec. Zresztą, nie mogłam uciekać. Bądź miła, bądź miła... Co, ale chwilę...
- Ile lat temu fryzjer obciął Ci te włosy?
- Wczoraj. - zabiła.
- Co?
- Albo przedwczoraj..
- Haaaaaaaaaaaaaaaa?! Jak to!? O czym ty mówisz?! Co ty masz na głowie?!
- Perukę.
- Daj mi pół minuty, muszę się pogodzić z tą informacją.- zaczęłam niebezpiecznie szybko oddychać.
- Nie mogę! Zaraz dzwonek! A poza tym, masz nikomu nie mówić o tym, że one nie są moje!
- Dlaczego powierzyłaś mi taki sekret?!
- Co złego jest w powierzaniu sekretu nowo poznanej osobie?
- Hę? No jak to co..- sama nie wiedziałam co odpowiedzieć. 'Co złego jest w powierzaniu sekretu nowo poznanej osobie?'
- Cały dzisiejszy ranek skręcało mnie w brzuchu. Nikt nawet nie zauważył zmiany długości moich włosów, nikt nie zapytał, czemu byłam nieobecna. Myślałam, że zdobyłam przyjaciółki w tej klasie, a nikt nawet do mnie nie zadzwonił. Jeśli powiesz o tym innym, w porządku. Nic nie mam do stracenia, prawda? Ja po prostu Ci zaufałam. Poza tym, wydawałaś się bardzo miła i pomocna, takie odczucia na mnie wywarłaś, kiedy cię obserowałam. Nie wyobrażam sobie nawet, że potrafisz mówić podniesionym głosem, tonem, czy coś takiego.
- Nie powinnaś ufac tak łatwo ludziom.
- Co..
- Jak możesz tak mówisz, nie masz nic do stracenia? Chcesz, żeby wszyscy w szkole wiedzieli, że paradujesz z peruką na łbie? Tak samo dobrze mogłabyś chodzić po prostu bez niej!
- A więc dobrze. Jeśli ty powiesz o mojej peruce, ja powiem innym o tym, że po zjedzeniu lanchu wytarłaś buzię w swój mundurek.
- Co?!- wyobraziłam sobie, że spada na mnie piorun, jak w większości anime w takich sytuacjach.- Nie możesz tego powiedzieć nikomu, proszę cię!- nie mogła zniszczyć wszystkiego, na co zapracowałam w tej szkole.
- Przepraszam! Zdesperowana zaszantażowałam cię! Nie chcę tego! W miarę moich możliwości, spełnię jedno twoje życzenie! Tylko nie mów nikomu.
- Naprawdę mi pomożesz w potrzebie? W czym tylko będę chciała?
- Tak! Jeśli mi obiecasz, że nikomu nie powiesz, zrobię wszystko, co będę potrafiła! - spodobał mi się ten układ. I tak nie miałam zamiaru tego wypaplać, ale skoro do tego doszło.
- Zgoda. Ale muszę się zastanowić co będzie tą rzeczą, więc to może trochę potrwać.-powiedziałam, zagłuszona przez dzwonek, jednak miałam nadzieję, że usłyszała wszystko wyraźnie.
- Poczekam! Dziękuje za pozwolenie na zostanie twoją przyjaciółką! - powiedziała, wchodząc do sali. Z nią faktycznie jest coś nie tak.
- Czekaj, co?
- Skoro mamy wspólny układ, a do tego Ci zaufałam, możemy zostać przyjaciółkami. Chociaż, w takim wypadku, nie potrzebowałybyśmy żadnego układu. Przecież przyjaciółki sobie pomagają bezinteresownie, prawda?
- Ale to nie takie łat..zaraz, siedzisz za mną? - zdziwiłam się, gdy zajęła jedno miejsce później. Chociaż, co w tym dziwnego, że tego nie zauważyłam, skoro na lekcjach myślę tylko o tym, jak zasnąć, by nauczyciel nie zauważył.
- Jak to, przez trzy miesiące nie zauważyłaś... - w tej chwili nauczyciel wbiegł do klasy, przepraszając za spóźnienie.
***
Siedziałam na ławce przed szkołą z moją 'przyjaciółką' wcinając bento, które sama, nieproszona, mi przygotowała. Nie narzekałam jednak, bo było dobre.
- Jutro ty mi coś ugotuj.
- Przepraszam, ale nie umiem gotować.
- Jak możesz tego nie umieć...I zmień ten formalny język.
- Formalny...język?
- A tak w ogóle, nie odpowiedziałaś mi. Co zrobiłaś, że masz takie lśniące włosy? Zapuszczasz je? Dokąd? I długo je rozczesujesz?
'Zaufałam Ci.'
- No więc, jestem baletnicą.- jej oczy zabłyszczały- od dziecka dzień w dzień, bo rzadko trafi się taki, w którym nie muszę ćwiczyć, miałam włosy związywane w koka. Mama, która bardzo o mnie dbała, a raczej o mój wygląd, bo..- zahamowałam się - ..tak czy inaczej, kupywała mi różne szampony i odżywki.
- Jak to, jesteś baletnicą?
- Tańczę balet, ale jeśli mam być z tobą szczera, nie jest to coś, co chcę robić, pewnym sensie muszę. - powiedziałam trochę za dużo, ale zależało mi tylko na tym, żeby mama się nie dowiedziała.
- Nie mów tak! Pewnie super wyglądasz, robiąc te wszystkie piruety! Chcę zobaczyć! - i właśnie wpadło mi coś do głowy.
- Jeśli masz czas, chodź ze mną po lekcjach na trening! Później pójdziemy coś zjeść, znaczy, jakąś sałatkę, czy coś. - pierwszy raz, kiedy mogłam spędzić z kimś czas po szkole. Natychmiast się podekscytowałam.
- Naprawdę chciałabym, ale za tydzień są egzaminy. Muszę się uczyć, zresztą ty też nie powinnaś? Mój tata powiedział, że jeśli napiszę wszystkie egzaminy powyżej siedemdziesięciu procent, kupi mi nową perukę. Tym razem będzie miała dłuższe włosy. - kiedy ja ostatni raz widziałam swojego tatę...
- Nie wydaje Ci się, że to będzie podejrzane, jak nagle, z dnia na dzień przyjdziesz w dłuższych włosach?
- Nikt nie zauważył, że przyszłam w krótszych, luz.
- Wiesz, że przyjście z dnia na dzień w krótszych włosach jest bardziej prawdopodobne, niż w dłuższych...znaczy nie! Przepraszam!- musiałam się kontrolować.
- Jejku, przestań z tym 'przepraszam'. Jesteś jeszcze bardziej wychowana, niz myślałam! Hej, jeśli mowa o nauce, ten Mitsuo-san jest niesamowity, prawda? Miał pierwsze miejsce w egzaminach wstępnych i wygłaszał mowę powitalną dla pierwszaków!
- Kto to?
- To ten koleś, co się uczy najlepiej z całej szkoły, kujon na maksa, a towarzyski też się za bardzo nie wydaje być...
- Wybacz, ale nadal nie wiem, kto to.
- Czemu?! No mówię Ci jak do normalnej osoby, to ten chłopak, co wparowałaś z nim pierwszego dnia szkoły do klasy!
- Chika?
- Znacie się? Mówisz do niego po imieniu?
- To nie tak, po prostu, kiedy się przedstawiał pierwszego dnia, no..te..jego imię jest fajne i już! Jakoś je zapamiętałam. - jeśli chodzi o tego kolesia, którego poznałam pierwszego dnia, od tamtej pory z nim nie gadałam. Tak naprawdę wątpię, że on z kimkolwiek rozmawiał. Na przerwach nie wychodzi z sali, zawsze coś czyta. Nawet jeśli ktoś do niego podejdzie, unika rozmowy, od wszystkiego ucieka. Trzyma się kurczowo ścieżki, którą podąża tylko on, sam.
- No nieważne, wiesz, co to jest studio DWU? - zaskoczyło mnie to pytanie. DWU było skrótem od Dance With U. Było do prestiżowe studio taneczne, ćwiczące dzieci i młodzież w hiphop, break dance, taniec klubowy, funky, k-pop czy electric booggie. Zawsze chciałam tam chodzić, gdy oglądałam filmiki na youtube czy innych portalach, ścinało mnie z nóg, zapierało oddech w piersi. Taniec, to coś, czym możesz wyrazić siebie, dlatego zawsze wydawało mi się to niezłą frajdą. Jednak moje przeznaczenie już dawno zostało osądzone przez moją mamę. Jeśli tylko daje jej to szczęście, będę ćwiczyła balet. Wygram ten żałosny konkurs i dam jej to szczęście, którego tak pragnie.
- Tak, wiem, i co z tym?
- Kaneki-san widziała, jak Mitsuo-san idzie tam po lekcjach. Jak wchodzi do środka! Jak myślisz, po co? Niemożliwe, żeby tam tańczył. Rozdwojenie łaźni, dwa odmienne charaktery, nie wyobrażam go sobie, poruszającego się inaczej, niż jego zwyczajowy, sztywny chód!
- Żartujesz, prawda?
- Nie, serio! Chciałabym sama oblukać, o co chodzi!
- On tam wchodził?!
- Tak!
- Pójdziemy!
- Co?
- Pójdziesz tam ze mną i oblukamy, o co chodzi.
- Dlaczego płaczesz, Ami?
- To tylko jedna łza mam..
- To ze wzruszenia? Ze szczęścia? Nie rób tego więcej, bo zniszczysz make-up!- przerwała na chwilę i dodała ciszej, niemalże wyszeptała - Ktoś tak wspaniały i utalentowany jak ty.. to niemożliwe, żeby kiedykowiek płakał, bo mu smutno. Jesteś szczęśliwa, prawda? Bo ja jestem bardzo. - moja inteligentna matka, prosząc mnie bym nie płakała, powiedziała właśnie coś takiego. Ale potwierdziła mój cel, jest szczęśliwa. OK, to dobrze.
-Też jestem szczęśliwa, mamo.- uśmiechnęła się..z uczuciem ulgi?
- Koniec rodzinnych pogaduszek! Tym bardziej prywatnych, jesteście w towarzystwie, tak? - Jeager - mój trener - dodał swoje zbędne trzy grosze. - Wszystko nagrane! Udało Ci się, Ami! 3 piruety, salto w powietrzu i cabriole. Wszystko pod rząd, wygrana jest twoja. Ćwiczysz jeszcze, czy idziecie?
- Może zostaniesz i powtórzysz jeszcze raz ten zestaw, słońce? Ostat..
- Mamo, jutro pierwszy dzień szkoły. Proszę, chodźmy już.
- Masz rację. Ale jutro będziesz musiała zostać dłużej. OK?
- Tak.
Wskoczyłam do przebieralni i zaczęłam ściągać z siebie wszytkie falbanki i inne słodkości. Wcisnęłam się w dżinsy i koszulkę z napisem 'attack on titan'.
'Będę walczyć, Eren!'- pomyślałam, spoglądająć na bluzkę na sobie z moim ulubionym anime. Uwolniona ze ścisku gorsetu wyszłam z przebieralni i wtargnęłam do łazienki. Zmyłam make-up i wzięłam się za rozpuszczenie wielkiego koka. Wyjęłam około 40 wsówek, a moje leciutkie loki opadły mi na ramiona. Dlaczego nie robi tego ktoś inny?'- zapytałam w duchu zbulwersowana, gdyż to nie ja go sobie zrobiłam. Wyszykowanie się do wyjścia zajęło mi 40 minut, ale mama chyba nie była zniecierpliwiona, gadając z Jeager'em o jutrzejszym planie zajęć. Naprawdę? Ledwo te się skończyły.
- Możemy już iść, znaczy, jeśli...
- Oki, do zobaczenia, Greg!
- Nazwałaś go jego imieniem? - mama tylko zrobiła głupią minę i odwróciła wzrok. Jeager- san był naprawdę znanym trenerem baletu. Jednym z najpopularniejszych w Tokyo. Nie raz media o nim słyszały, wyćwiczył wiele sławnych tancerek. Tak naprawdę był z niego spoko gość, ale w kwestii ćwiczeń był mega surowy. Wynajęcie go na mojego osobistego...sam on kosztował serio dużo kasy, ale moja mama nie martwiła się o takie rzeczy. Tata dawał jej pieniądze na wszystko, nigdy nie musiała pracować, jedynie wymagała.
- Ej, Ami. - zaczepiła mnie, prowadząc samochód. - Wiesz, że bycie niesamowitą wymaga wiele pracy, prawda? Nie staniesz się nigdy dla kogoś wyjątkowa, jeśli nie pokażesz mu czegoś wyjątkowego. Każdy człowiek, aby nie zostać zwyczajnym i niczym się nie wyróżniającym, powinien rozwijać nawet te najmniejsze talenty. Dla ciebie taką wartością jest balet. Rozwijaj to, kochanie.- często mówiła mi takie farmazony, więc już dawno przestało mnie to dziwić.
- Myślisz, że nigdy mnie nikt nie pokocha, jeśli nie będzie wiedział, że jestem baletnicą? - Moja mama i jej bezsensowne refleksje. Ugh.
- Huh?
- Nieważne. Rozumiem mamo, staram się, jak mogę.
- Niewystarczająco. - powiedziała surowym tonem, co nie często się zdarzało. Autentycznie poczułam chłód jej słów.
- A co jeśli będę miała jakąś koleżankę w nowej szkole? Co z nauką? Jeśli teraz, gdy poświęcam tak dużo czasu na trening i to dla ciebie niewystarczające, co będzie później?
- Jeśli chcesz 2 rzeczy na raz, nie rezygnuj z żadnej. Staraj się 2 razy ciężej!
To ty tego chcesz, mamo.
- Co dzisiaj na obiad? - mama się uśmiechnęła.
- Przepraszam .. nie możesz się forsować. Zrobimy wszystko, żebyś miała wolny czas mimo nauki i zajęć, ale musisz współpracować i dawać z siebie wszystko. A co do obiadu, nie wiem co pichci pani Kento, więc..
***
Wskoczyłam do mojego pokoju i usiadłam przed laptopem.
- Jest już nowy teledysk?! - wykrzyczałam i spojrzałam na godzinę - za minutę! - zapiszczałam w duchu. Kill the Hope był zespołem, który uwielbiałam. Odświeżyłam stronę i zobaczyłam załadowany filmik. 550 wejść. 31 komentarzy. Zeszłam na dół zobaczyć pierwszy koment. Zawsze to robiłam.
| Ale odjazd! Jeszcze nie obejrzalem, ale czekam od tygodnia, więc pewnie będzie zajebiscie!|
'Przemyślenia jakiegoś wyrzutka'. Użytkownik machi czytał mi w myślach. Stanęłam przed ogromnym lustrem, które miałam wbudowane w szafę i zaczęłam tańczyć ruchy, które ostatnio wymyśliłam. Dźwięki kierowały moim ciałem, mogłam skakać, biegać, stawać na głowie. Tutaj nic nie było zakazane. ' Niczym zawodowy hip-hopowiec! To wygląda extra!' - pomyślałam. I tak spędzałam każdą wolną minutę w domu. Chociaż nie często się takie zdarzały, głównie oglądałam anime i siedziałam na twitterze wyczekując najnowszych newsów na temat moich idoli. Pisałam też pamiętnik. Opisywałam w nim, co się ostatnio wydarzyło i jak się czuję, a na końcu tworzyłam wykres szczęśliwości z mojego życia. Wymyślanie choreografii, na widok których mojej matce pod stopami otworzyła by się dziura do światowej apokalipsy. Nagrywałam się, a później to oglądałam z myślą ' to wygląda zajebiście'. I tak w kółko. Chociaż nie przeklinałam, w myślach lub na papierze to było legalne. Nie mogąc znaleźć żadnej chusteczki, wysmarkałam się w bluzkę. 'Sorry, Eren, wypierze się.'
***
- Siostrzyczko*, sioostrzyczko, siostrzyyczko! - ktoś zaczął mną targać po łóżku. Otworzyłam oczy, które domagały się więcej snu i spojrzałam na sprawcę.
- Przestań, Aki! - nakrzyczałam na młodszego o 6 lata brata.
- Ale twój budzik dzwonił, a ty nie chciałaś wstać! Za pół godziny masz rozpoczęcie roku.
- Co?
.
.
.
-COO?!
Natychmiast zerwałam się na równe nogi i spojrzałam na zegarek.
- Dlaczego mnie nie obudziłeś?!
- Ha? Więc to moja wina? Ciekawe co robiłaś w nocy! Jakby mnie tu nie było, to byś totalnie zaspała. Ha!- mocno tupnął stopą.
- Nie nazywaj mnie już więcej siostrzyczką, skoro taki wredny jesteś!
- To nie jest oznaka miłości, po prostu czasem zachowujesz się, jakbyś była ode mnie młodsza i głupsza. A, i jeszcze jedno. Wyglądasz okropnie. Jak rzygi.
- Wynocha!
- Miłego dnia, siostrzyczko. - wyszedł dumny ze swoich idiotycznych słów. Idiota. Totalny idiota!
Szybko weszłam do łazienki i spojrzałam w lustro. 'Miał rację, szczyl' - pomyślałam.
***
Pierwszy dzień pierwszego semestru pierwszej klasy liceum. Sprawdziwszy na rozpisce, do której sali mam iść, stanęłam przed klasą i zdałam sobie sprawę z tego, co ja właściwie robię. Chcę wejść do tego pomieszczenia, nie wymyśliwszy wcześniej jakiejś dobrej wymówki dotyczącej mojego 30-minutowego spóźnienia.

Gdy coś tam wpadło mi do głowy wyciągnęłam telefon i sprawdziłam jak wyglądam w przednim obiektywie. 'Okej, zarządzamy powrót.'- pomyślałam, spoglądając na mój wygląd. Kołtuny w nierozczesanych włosach, wory pod oczami, nigdy się nie malowałam, więc to nie było problemem, ale mój ogólny wygląd mnie przejmował. Zmięte ubrania i szkolne ciapy zamiast lśniących lakierków, które mama mi kupiła, a zaraz potem schowała Bóg wie gdzie. Ewidentnie nie mogłam się tak pokazać tym ludziom za ścianą. Odwróciłam się w celu niezauważalnego powrotu do domu i..wpadłam na kogoś? Odrazu poczułam zapach wanilii. Uniosłam głowę i przez barierę, jaką było szkło, nasze oczy się spotkały. Czarne, ogromne oczy, przylizane, ciemne włosy, guziki podpięte pod szyję i lakierowane buty. Moje pierwsze wrażenie o czterookim kolesiu - kujon.
- Przepraszam.- powiedział, chociaż nie był niczemu winny.
- Nie...to ja.
- Okej. - odepchnął mnie i wszedł, zostawiając mnie z tyłu. Jeszcze chwilę się patrzyłam na zamknięte drzwi, totalnie w szoku. 'Nie potrafię tam wejść, dlaczego mnie nie wepchnąłeś do środka?'- pomyślałam i wybiegłam z budynku. Mijałam już bramy szkoły, gdy ktoś mocno złapał mnie za ręke. Przerażona odwróciłam się, chciałam nawet zacząć krzyczeć, uderzyć tą osobę, jednak to był ten sam chłopak, którego spotkałam przed klasą.
- Poczekaj!
- Hę? Pobiegłeś za mną?- przed oczami zaczęły mi się przewijać strony mang shoujo, które czytałam.
- Pani zobaczyła przez okno, że jakaś dziewczyna wybiega ze szkoły i kazała mi ją gonić, bo byłem najbliżej drzwi.- głośno odetchnął i puścił moją dłoń.
- Chodź.- włożył ręce do kieszeni i zaczął stawiać wolne, ale długie kroki. Powędrowałam za nim, aż do klasy, spoglądając jedynie na jego plecy. Przecież gdybym uciekła ponownie, ze wstydu nie mogłabym tu wrócić.
***
Kilka dni później musiałam zacząć ostro trenować przed konkursem organizowanym przez rząd miasta. Na okoliczność zbierała się cała młodzież z kraju. Każdego dnia wracałam spocona..po prostu wykończona żywcem. Nic dziwnego, że moje oceny nie były zadowalające, nawet nie miałam siły słuchać na lekcjach, a co dopiero cokolwiek zapamiętać. Moja mama uważała, że szkoła to tylko formalność, więc nie przejmowała się moimi wynikami. A co jeśli chciałabym powiedzieć, że balet mnie ogranicza i mam inne hobby? Pragnęłam tego, by moja mama była szczęśliwa, dumna. Bałam się, że pomyśli o mnie jak o dziecku 'nieudanym', jeśli ją zawiodę.
'Cała twoja dalsza kariera zależy od tej wygranej'
'Pracuj jeszcze ciężej!'
'Pamiętaj o diecie.'
'Wyglądasz tak pięknie, gdy tańczysz balet'
___________________________________
*onee-chan
K rok po kroku. Dokładnie! Ugięcie kolana może łatwo Cię pogrążyć. Czujesz ogień w piersi, serce Cię boli. Chcesz wbić się w ziemię, chcesz wzbić się w przestworza! Wówczas możesz jedynie delikatnie głaskać powietrze. I to sposób w jaki się czuję.