- To tylko jedna łza mam..
- To ze wzruszenia? Ze szczęścia? Nie rób tego więcej, bo zniszczysz make-up!- przerwała na chwilę i dodała ciszej, niemalże wyszeptała - Ktoś tak wspaniały i utalentowany jak ty.. to niemożliwe, żeby kiedykowiek płakał, bo mu smutno. Jesteś szczęśliwa, prawda? Bo ja jestem bardzo. - moja inteligentna matka, prosząc mnie bym nie płakała, powiedziała właśnie coś takiego. Ale potwierdziła mój cel, jest szczęśliwa. OK, to dobrze.
-Też jestem szczęśliwa, mamo.- uśmiechnęła się..z uczuciem ulgi?
- Koniec rodzinnych pogaduszek! Tym bardziej prywatnych, jesteście w towarzystwie, tak? - Jeager - mój trener - dodał swoje zbędne trzy grosze. - Wszystko nagrane! Udało Ci się, Ami! 3 piruety, salto w powietrzu i cabriole. Wszystko pod rząd, wygrana jest twoja. Ćwiczysz jeszcze, czy idziecie?
- Może zostaniesz i powtórzysz jeszcze raz ten zestaw, słońce? Ostat..
- Mamo, jutro pierwszy dzień szkoły. Proszę, chodźmy już.
- Masz rację. Ale jutro będziesz musiała zostać dłużej. OK?
- Tak.
Wskoczyłam do przebieralni i zaczęłam ściągać z siebie wszytkie falbanki i inne słodkości. Wcisnęłam się w dżinsy i koszulkę z napisem 'attack on titan'.
'Będę walczyć, Eren!'- pomyślałam, spoglądająć na bluzkę na sobie z moim ulubionym anime. Uwolniona ze ścisku gorsetu wyszłam z przebieralni i wtargnęłam do łazienki. Zmyłam make-up i wzięłam się za rozpuszczenie wielkiego koka. Wyjęłam około 40 wsówek, a moje leciutkie loki opadły mi na ramiona. Dlaczego nie robi tego ktoś inny?'- zapytałam w duchu zbulwersowana, gdyż to nie ja go sobie zrobiłam. Wyszykowanie się do wyjścia zajęło mi 40 minut, ale mama chyba nie była zniecierpliwiona, gadając z Jeager'em o jutrzejszym planie zajęć. Naprawdę? Ledwo te się skończyły.
- Możemy już iść, znaczy, jeśli...
- Oki, do zobaczenia, Greg!
- Nazwałaś go jego imieniem? - mama tylko zrobiła głupią minę i odwróciła wzrok. Jeager- san był naprawdę znanym trenerem baletu. Jednym z najpopularniejszych w Tokyo. Nie raz media o nim słyszały, wyćwiczył wiele sławnych tancerek. Tak naprawdę był z niego spoko gość, ale w kwestii ćwiczeń był mega surowy. Wynajęcie go na mojego osobistego...sam on kosztował serio dużo kasy, ale moja mama nie martwiła się o takie rzeczy. Tata dawał jej pieniądze na wszystko, nigdy nie musiała pracować, jedynie wymagała.
- Ej, Ami. - zaczepiła mnie, prowadząc samochód. - Wiesz, że bycie niesamowitą wymaga wiele pracy, prawda? Nie staniesz się nigdy dla kogoś wyjątkowa, jeśli nie pokażesz mu czegoś wyjątkowego. Każdy człowiek, aby nie zostać zwyczajnym i niczym się nie wyróżniającym, powinien rozwijać nawet te najmniejsze talenty. Dla ciebie taką wartością jest balet. Rozwijaj to, kochanie.- często mówiła mi takie farmazony, więc już dawno przestało mnie to dziwić.
- Myślisz, że nigdy mnie nikt nie pokocha, jeśli nie będzie wiedział, że jestem baletnicą? - Moja mama i jej bezsensowne refleksje. Ugh.
- Huh?
- Nieważne. Rozumiem mamo, staram się, jak mogę.
- Niewystarczająco. - powiedziała surowym tonem, co nie często się zdarzało. Autentycznie poczułam chłód jej słów.
- A co jeśli będę miała jakąś koleżankę w nowej szkole? Co z nauką? Jeśli teraz, gdy poświęcam tak dużo czasu na trening i to dla ciebie niewystarczające, co będzie później?
- Jeśli chcesz 2 rzeczy na raz, nie rezygnuj z żadnej. Staraj się 2 razy ciężej!
To ty tego chcesz, mamo.
- Co dzisiaj na obiad? - mama się uśmiechnęła.
- Przepraszam .. nie możesz się forsować. Zrobimy wszystko, żebyś miała wolny czas mimo nauki i zajęć, ale musisz współpracować i dawać z siebie wszystko. A co do obiadu, nie wiem co pichci pani Kento, więc..
***
Wskoczyłam do mojego pokoju i usiadłam przed laptopem.
- Jest już nowy teledysk?! - wykrzyczałam i spojrzałam na godzinę - za minutę! - zapiszczałam w duchu. Kill the Hope był zespołem, który uwielbiałam. Odświeżyłam stronę i zobaczyłam załadowany filmik. 550 wejść. 31 komentarzy. Zeszłam na dół zobaczyć pierwszy koment. Zawsze to robiłam.
| Ale odjazd! Jeszcze nie obejrzalem, ale czekam od tygodnia, więc pewnie będzie zajebiscie!|
'Przemyślenia jakiegoś wyrzutka'. Użytkownik machi czytał mi w myślach. Stanęłam przed ogromnym lustrem, które miałam wbudowane w szafę i zaczęłam tańczyć ruchy, które ostatnio wymyśliłam. Dźwięki kierowały moim ciałem, mogłam skakać, biegać, stawać na głowie. Tutaj nic nie było zakazane. ' Niczym zawodowy hip-hopowiec! To wygląda extra!' - pomyślałam. I tak spędzałam każdą wolną minutę w domu. Chociaż nie często się takie zdarzały, głównie oglądałam anime i siedziałam na twitterze wyczekując najnowszych newsów na temat moich idoli. Pisałam też pamiętnik. Opisywałam w nim, co się ostatnio wydarzyło i jak się czuję, a na końcu tworzyłam wykres szczęśliwości z mojego życia. Wymyślanie choreografii, na widok których mojej matce pod stopami otworzyła by się dziura do światowej apokalipsy. Nagrywałam się, a później to oglądałam z myślą ' to wygląda zajebiście'. I tak w kółko. Chociaż nie przeklinałam, w myślach lub na papierze to było legalne. Nie mogąc znaleźć żadnej chusteczki, wysmarkałam się w bluzkę. 'Sorry, Eren, wypierze się.'
***
- Siostrzyczko*, sioostrzyczko, siostrzyyczko! - ktoś zaczął mną targać po łóżku. Otworzyłam oczy, które domagały się więcej snu i spojrzałam na sprawcę.
- Przestań, Aki! - nakrzyczałam na młodszego o 6 lata brata.
- Ale twój budzik dzwonił, a ty nie chciałaś wstać! Za pół godziny masz rozpoczęcie roku.
- Co?
.
.
.
-COO?!
Natychmiast zerwałam się na równe nogi i spojrzałam na zegarek.
- Dlaczego mnie nie obudziłeś?!
- Ha? Więc to moja wina? Ciekawe co robiłaś w nocy! Jakby mnie tu nie było, to byś totalnie zaspała. Ha!- mocno tupnął stopą.
- Nie nazywaj mnie już więcej siostrzyczką, skoro taki wredny jesteś!
- To nie jest oznaka miłości, po prostu czasem zachowujesz się, jakbyś była ode mnie młodsza i głupsza. A, i jeszcze jedno. Wyglądasz okropnie. Jak rzygi.
- Wynocha!
- Miłego dnia, siostrzyczko. - wyszedł dumny ze swoich idiotycznych słów. Idiota. Totalny idiota!
Szybko weszłam do łazienki i spojrzałam w lustro. 'Miał rację, szczyl' - pomyślałam.
***
Pierwszy dzień pierwszego semestru pierwszej klasy liceum. Sprawdziwszy na rozpisce, do której sali mam iść, stanęłam przed klasą i zdałam sobie sprawę z tego, co ja właściwie robię. Chcę wejść do tego pomieszczenia, nie wymyśliwszy wcześniej jakiejś dobrej wymówki dotyczącej mojego 30-minutowego spóźnienia.
Gdy coś tam wpadło mi do głowy wyciągnęłam telefon i sprawdziłam jak wyglądam w przednim obiektywie. 'Okej, zarządzamy powrót.'- pomyślałam, spoglądając na mój wygląd. Kołtuny w nierozczesanych włosach, wory pod oczami, nigdy się nie malowałam, więc to nie było problemem, ale mój ogólny wygląd mnie przejmował. Zmięte ubrania i szkolne ciapy zamiast lśniących lakierków, które mama mi kupiła, a zaraz potem schowała Bóg wie gdzie. Ewidentnie nie mogłam się tak pokazać tym ludziom za ścianą. Odwróciłam się w celu niezauważalnego powrotu do domu i..wpadłam na kogoś? Odrazu poczułam zapach wanilii. Uniosłam głowę i przez barierę, jaką było szkło, nasze oczy się spotkały. Czarne, ogromne oczy, przylizane, ciemne włosy, guziki podpięte pod szyję i lakierowane buty. Moje pierwsze wrażenie o czterookim kolesiu - kujon.
- Przepraszam.- powiedział, chociaż nie był niczemu winny.
- Nie...to ja.
- Okej. - odepchnął mnie i wszedł, zostawiając mnie z tyłu. Jeszcze chwilę się patrzyłam na zamknięte drzwi, totalnie w szoku. 'Nie potrafię tam wejść, dlaczego mnie nie wepchnąłeś do środka?'- pomyślałam i wybiegłam z budynku. Mijałam już bramy szkoły, gdy ktoś mocno złapał mnie za ręke. Przerażona odwróciłam się, chciałam nawet zacząć krzyczeć, uderzyć tą osobę, jednak to był ten sam chłopak, którego spotkałam przed klasą.
- Poczekaj!
- Hę? Pobiegłeś za mną?- przed oczami zaczęły mi się przewijać strony mang shoujo, które czytałam.
- Pani zobaczyła przez okno, że jakaś dziewczyna wybiega ze szkoły i kazała mi ją gonić, bo byłem najbliżej drzwi.- głośno odetchnął i puścił moją dłoń.
- Chodź.- włożył ręce do kieszeni i zaczął stawiać wolne, ale długie kroki. Powędrowałam za nim, aż do klasy, spoglądając jedynie na jego plecy. Przecież gdybym uciekła ponownie, ze wstydu nie mogłabym tu wrócić.
***
Kilka dni później musiałam zacząć ostro trenować przed konkursem organizowanym przez rząd miasta. Na okoliczność zbierała się cała młodzież z kraju. Każdego dnia wracałam spocona..po prostu wykończona żywcem. Nic dziwnego, że moje oceny nie były zadowalające, nawet nie miałam siły słuchać na lekcjach, a co dopiero cokolwiek zapamiętać. Moja mama uważała, że szkoła to tylko formalność, więc nie przejmowała się moimi wynikami. A co jeśli chciałabym powiedzieć, że balet mnie ogranicza i mam inne hobby? Pragnęłam tego, by moja mama była szczęśliwa, dumna. Bałam się, że pomyśli o mnie jak o dziecku 'nieudanym', jeśli ją zawiodę.
'Cała twoja dalsza kariera zależy od tej wygranej'
'Pracuj jeszcze ciężej!'
'Pamiętaj o diecie.'
'Wyglądasz tak pięknie, gdy tańczysz balet'
___________________________________
*onee-chan

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz